Podsumowanie – plusy i minusy rejsu statkiem MSC
   Tak jak Wam obiecałam, w dzisiejszym poście podsumuję nasz rejs. Poprzednie posty możecie znaleźć TU część 1 i TU część 2. Opiszę moje wrażenia, poznacie plusy i minusy rejsu statkiem MSC, odpowiem na kilka pytań oraz podam koszty takiej przyjemności. Zaczynamy ????
MINUSY

   W pierwszym poście pisałam, że byłam bardzo podekscytowana tą podróżą. Faktycznie, jest to fajna przygoda, ale… nie dla każdego. Osoby ceniące sobie luz i niezależność mogą być zawiedzione, ponieważ przy tak dużej liczbie osób wszystko musi być ściśle zaplanowane, praktycznie co do minuty. Pisałam o wystawnych kolacjach, gdzie można było wybrać kilka dań z karty (cała karta to były 3 przystawki, 3 dania główne i 3 desery). Wiecie, że jak się spóźniliśmy pierwszego dnia 5 minut, to już nas nie chcieli wpuścić? Co prawda przymknęli wtedy oko, bo skąd mogliśmy wiedzieć, ale mają zaplanowane działania od początku do końca i spóźnienia na statku nie są akceptowane. Na kolacji jest około 500 osób. Sami się domyślacie, jaki kelnerzy muszą się uwijać przy tylu gościach. Trochę się czułam jak w ekskluzywnym fast foodzie, wszystko się działo bardzo szybko.

   Kolejna kwestia dużo bardziej hardcorowa, to również spóźnienie, ale na statek. Gdyby się to komuś zdarzyło, a nie jest to wcale takie trudne, zwyczajnie zostajesz w porcie. Statek z zasady odpływa o określonej godzinie i nie czeka na nikogo. A dlaczego łatwo się spóźnić? Pewnie zdajecie sobie sprawę, że porty są zazwyczaj dość daleko od centrum miasta. Będąc w nowym miejscu, nie znając jego specyfiki, nie wiemy ile czasu zajmie nam powrót. Dodam, że po opuszczeniu statku jesteśmy zdani sami na siebie i tu kończy się rola przewoźnika, tzn. sami musimy się zatroszczyć o transport oraz zagospodarować sobie czas, którego może braknąć na zwiedzanie. Trzeba wybrać dwa, max trzy miejsca i skupić się tylko na nich. Statek dopływał do portu około 9:00, a odpływał o 17:00. Uwierzcie mi, w nowym miejscu człowiek nie odnajdzie się w te kilka godzin, więc cały czas jest nerwówka i zerkanie na zegarek. Jako ciekawostkę dodam, że przez te 8 dni zrobiliśmy ponad 50 km pieszo!

   Następną sprawą, wyjątkowo uciążliwą, była woda na statku. Wiadomo, w morzu jest słona, więc nie nadaje się do mycia. Statek ma swój zbiornik i mini oczyszczalnie. W związku z tym, wszyscy myją się tą samą, niezwykle twardą wodą! Po kilku użyciach, skóra zrobiła się bardzo sucha, zaczęła się mocno łuszczyć i swędzieć. Nie wspominając o włosach, które później cały czas związywałam. Nic przyjemnego.

   Kolejnym minusem (mnie ominęła, ale musze wspomnieć) jest choroba morska. Widziałam ludzi, zabieranych przez sanitariuszy do szpitala na dolnym pokładzie, którzy nie mięli tyle szczęścia i uwierzcie, wyglądali dramatycznie. Wiążące się z tym niedogodności, do których trzeba się przyzwyczaić to ciagle bujanie i „uciekanie gruntu spod nóg” (w obcasach to był niezły challenge). Najgorzej było podczas sztormu! Wtedy szafa sama się otwierała, butelki przesuwały po blacie i wiało tak, że ledwo można było się utrzymać na nogach. Fale sięgały 10 metrów! Wtrącę jeszcze, że cały czas jesteśmy na otwartym morzu, więc o zasięgu można pomarzyć. Na statku jest możliwość dokupienia internetu i koszt takiej przyjemności to kilkadziesiąt €. 

PLUSY

   Mam nadzieję, że jeszcze się nie zraziliście bo teraz przejdziemy do tej fajniejszej części czyli do pozytywów rejsu statkiem MSC. Wybaczcie, że znów się tak rozpisałam, ale chce to zrobić dokładnie. Pierwszym i największym plusem takiego wyjazdu jest fakt, że w zupełnie inny sposób spędzamy wakacje oraz klimat jaki panuje na statku, niegdyś znany mi tylko z filmu “Titanic”. Jest to fajna przygoda i nowe doświadczenie. Żadne słowa nie oddadzą tych emocji, to po prostu trzeba przeżyć. Fajną sprawą jest również sam statek. Przez te 8 dni odkrywaliśmy go kawałek po kawałku i cały czas nas zaskakiwał. Nie sposób się tam nudzić. 

   Ten sam, wysoki poziom co statek, reprezentuje personel. Mega mili, zawsze uśmiechnięci, pomocni. Pokój potrafili sprzątać nam 3 razy dziennie! Nawet kelnerom, którzy mieli mnóstwo pracy, uśmiech nie schodził z twarzy. Warto też zwrócić uwagę na standard statku. Byłam w wielu miejscach i z całą odpowiedzialnością mogę porównać go do 5-cio gwiazdkowego hotelu! Wszystko top, począwszy od wystroju, po kryształowe schody, obsługę, kończąc na atrakcjach i wyśmienitym jedzeniu! Stołówka była czynna 20 godzin na dobę. Różnorodność, świeżość i smak potraw zawsze wyśmienite!

   Dodam jeszcze kilka słów o butikach i codziennych wyprzedażach. Każdego wieczoru można było kupić za połowe ceny inny asortyment. Raz kosmetyki, kiedy indziej zegarki, torebki, biżuterię czy perfumy. Wszystkie sklepy były bezcłowe, więc można było znaleźć tam fajne okazje.

Kto będzie zadowolony z rejsu statkiem MSC?

   Rejs jest dla osób lubiących aktywnie spędzać czas i punktualnych. Leniuchy będą delikatnie zmęczone, a inni poirytowani napiętym grafikiem. Ja byłam rozczarowana tym, że tak mało mogłam zobaczyć przez te kilka godzin w poszczególnych miastach. Dużo większy sens miałyby dwudniowe postoje. Mimo wszystko uważam, że każdy powinien choć raz w życiu to przeżyć. Osobiście drugi raz na takie wakacje bym się nie wybrała, ale Was zachęcam bo być może sie zakochacie! 

KOSZTY WYJAZDU
  • Pobyt na statku a właściwie cena kajuty za tydzień. Nam udało się trafić promocję z 1500 € na 999 € za dwuosobowy pokój z balkonem i łazienką. Zwykle w tej niższej cenie są kajuty wewnętrzne (bez dostępu do balkonu i okien),
  • Parking w porcie w Genuii to koszt około 80 €. Plusem jest to, że w momencie wejścia, obsługa odprowadza auto, a przy wyjściu ze statku samochód jest już podstawiony,
  • Koszty dojazdu do Genuii – w moim przypadku około 2500 km w dwie strony + winiety + bramki we Włoszech ~ 450 € (koszty w głównej mierze zależne będą od spalania samochodu),
  • Kieszonkowe” tutaj ogranicza Was tylko wyobraźnia, jednak trzeba się nastawić, że dodatkowo wydamy równowartość tego, co na sam rejs.

CIEKAWOSTKA: na stronie MSC można dostać również rejsy dookoła świata trwające aż 119 dni ????

zdjęcie- źródło

Love, Angela Dańczak